Polskie Studium Józefologiczne

  Wydrukuj stronę
  Dodaj do Ulubionych

Domowa | Kontakt | Indeks


 
 
Święty Józef – Zawierzył Bogu siebie i swoją rodzinę

Ks. Bp Bogdan Wojtuś
 

1. Tu, u św. Józefa, o którym Jan Paweł II w czasie pielgrzymki powiedział, że nie wahał się zawierzyć Bogu siebie i swojej Rodziny chcemy zastanowić nad tym, co to takiego jest owo zawierzenie, na czym polega postawa człowieka wiary, czy wiara może pomagać w realizacji życiowego powołania.

2. W punkcie wyjścia należy przypomnieć podstawową prawdę o życiu człowieka - tę mianowicie, że człowiek stworzony jest na obraz i podobieństwo Boga samego. Zatem jeżeli chce człowiek w pełni rozpoznać kim jest i jakie jest jego powołanie to musi coraz lepiej poznawać Boga. Jest to możliwe, gdyż sam Bóg w nadmiarze swej miłości wychodzi naprzeciw człowieka i mu się objawia. Sobór Watykański II powie nam: „Spodobało się Bogu w swej dobroci i mądrości objawić samego siebie i ujawnić tajemnice woli swojej, dzięki której przez Chrystusa, Słowo Wcielone, ludzie mają dostęp do Ojca w Duchu świętym i staja się uczestnikami boskiej natury”. (KO 2). Ów dialog, w którym człowiek odpowiada objawiającemu się Bogu i przyjmuje do swego życia wszystko to, o czym mu Bóg mówi i co jest potrzebne, by upodobnić się do Boga i przez to spełnić siebie, nazywamy wiarą.

3. Mówiąc o wierze trzeba dokonać pewnego istotnego rozróżnienia i zauważyć, że można wierzyć w Boga a co innego oznacza wierzyć Bogu. Pierwsza postawa zatrzymuje się raczej na intelektualnej akceptacji prawdy, że Bóg istnieje. Druga nie zatrzymuję się już tylko na tym i nie zadawala tą akceptacją doktryny, że On jest, ale jest akceptacja Osoby i to nie tylko w sferze intelektualnej, rozumowej, ale egzystencjalnej angażującej całą osobę i całe jej życie. W takiej pełnej postawie wiary w Boga i wiary Bogu zawierają się trzy elementy: l. Uznanie za prawdę Objawienia; 2. Ufna nadzieja; 3. Posłuszeństwo Bogu.

4. W nr 5 Konstytucji o Objawieniu czytamy, że Bogu objawiającemu należy okazać posłuszeństwo wiary przez które człowiek z wolnej woli cały powierza się Bogu okazując pełna uległość rozumu i woli wobec Boga objawiającego i dobrowolnie uznając objawione przez Niego dane. Właściwą odpowiedzią człowieka na objawienie Siebie ze strony Boga jest powierzenie siebie Bogu ze strony człowieka. Pismo św. do tego stopnia absolutyzuje konieczność posłuszeństwa jako integralnej części wiary, że stawia znak równości miedzy „wierzyć" a „być posłusznym Bogu". I odwrotnie: człowieka, który nie jest posłuszny Bogu, uważa się za człowieka niewierzącego, chociażby akceptował prawdy objawione przez Boga. Za mało, to robią także - jak pisze Jakub - złe duchy. ( Ewangelia na co dzień s. 145).

5. Wzorem człowieka wiary pełnej, ufnej, posłusznej Bogu jest biblijny Abraham - Ojciec wszystkich wierzących. „Słowo Jahwe zostało skierowane do Abrahama”. Bóg mówi pierwszy. Nasze słowa są tylko odpowiedzią na słowo, na oczekiwanie Boże . A pierwsze słowo Boga, poprzez całą historię, począwszy od Abrahama aż do Zwiastowania, jest i zawsze będzie słowem pokoju: „Nie bój się!” (Łk l, 30). To coś dla nas znaczy, w naszym dzisiejszym życiu. Nie bój się zostaw swoje udręki, nawet metafizyczne. „Nie obawiaj się Abrahamie, bo Ja jestem twoim obrońcą, twoją nagrodą”. Nie odczytujmy tego ostatniego słowa w sensie zbyt materialnym; trzeba je rozumieć w tym znaczeniu, że to, co nas czeka, jest czymś ogromnym.

Kiedy potem mówi Abraham, przedstawia po prostu trudną sytuację, w której się znajduje. Jest to prawdziwa rozmowa, rozmowa człowieka z jego Bogiem: „O Panie, o Jahwe na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka?” Oto cały jego problem. Podobnie zapyta. Maryja w chwili Zwiastowania: (jest to ten sam rodzaj dialogu, ponieważ Jej serce, jak i serce Abrahama, nie jest nastawione buntowniczo, ale chce przyjąć słowo): „Jakże się to stanie”? (Łk l, 34). Nie jest to powątpiewanie ani kwestionowanie słowa Bożego; człowiek przedstawia swoją sytuację, a Bóg potwierdza daną obietnicę: „Ten po tobie dziedziczyć będzie, który od ciebie będzie pochodził”. (Rdz 15, 4). „Czy .to możliwe, Panie? Ty widzisz, kim jestem”. Ale Bóg - potwierdza: „Spójrz na niebo i policz gwiazdy. Tak liczne będzie twoje potomstwo”. Wtedy Abraham uwierzył, i to uwierzył w obietnicę po ludzku niemożliwą. Św. Paweł wspaniale skomentuje tę sytuację: „wbrew nadziei uwierzył nadziei". To jest właśnie stan, do którego wprowadza nas wiara. „Uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów.  I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe - miał już prawie sto lat - i że obumarłe jest łono Sary. I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej” (Rz 4,18-20).

6. Ta niejako modelowa sytuacja przedstawiona w życiu wiary Abrahama odtąd staje się obecna w życiu wszystkich, którzy prawdziwie wchodzą dialog zbawienia z Bogiem.. Najpierw widzimy to dokładnie w życiu Maryi, której wiarę podziwiała i pochwaliła św. Elżbieta w słowach „Błogosławiona jesteś któraś uwierzyła...”.

Maryja - to nowy Abraham, a właściwie ktoś nie skończenie przewyższający Abrahama. Abraham wyruszył w drogę nie wiedząc, dokąd idzie, w porywie, który go unosił tam, gdzie nie prowadzą żadne przetarte, znane drogi. Ale droga Maryi także prowadziła tam, gdzie przejście było całkowicie nie do pomyślenia; Jej droga bez wiary jest naprawdę nie do pomyślenia. Abraham wyrusza na słowo, na obietnicę, która ma się spełnić w przyszłości. Maryja również opiera się na obietnicy i to obietnicy o wiele dziwniejszej: „Duch Święty zstąpi na Ciebie”. Odnajdujemy w Maryi wszystko, co podziwiamy w Abrahamie, ale w stopniu nieskończenie wyższym, ponieważ Jej przygoda jest nieskończenie bardziej niepojęta. Można powiedzieć, że zarówno Abraham jak i Maryja mają wiarę i miłość zbyt wielką na to, aby myśleć czy to o sobie, czy o przyszłości. Maryja nie zajmuje się sobą, i to jest głęboka prawda jej dziewictwa. Cała owładnięta jest miłością. i oddana Temu, którego ma przyjąć. Cała również jest oddana wierze, bo o ile wyjęta była całkowicie spod prawa grzechu przez swoje niepokalane poczęcie, o tyle nie była wolna od niewiedzy. Prawda objawia się Jej powoli: „Jakże się to stanie?”. „Synu, czemuś nam to uczynił? Z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Bardziej niż ktokolwiek inny Maryja wie, co to jest życie wiarą. Nieobcy jest Jej postęp duchowy, oczekiwanie, przygotowanie, osiąganie pełni rozwoju. Poznała świt, południe a także noc kiedy miecz boleści przeszył Jej serce pod krzyżem.

7. Coś zupełnie podobnego dzieje się w innym Zwiastowaniu a mianowicie w życiu św. Józefa. w przedziwny sposób wiara Maryi spotyka się z wiarą Józefa (por. Redemptoris custos nr 4) i jest udziałem w tej samej Bożej tajemnicy. Tok życia świętej rodziny nie był łatwy i potwierdza, jak bardzo potrzebna była wiara, aby przezwyciężyć przeróżne trudności i przeciwności - bezdomność, szukanie bezpiecznego miejsca przed Herodem, obrona życia Jezusa. Ojciec Święty wskazuje jednoznacznie na to skąd św. Józef czerpał siły, dzięki którym mógł wypełnić swoje powołanie: „W mocy tego zawierzenia spełnił do końca misję, jaka powierzył mu Bóg wobec Maryi i Jej Syna”. (Kalisz, 1997 r.)

8. „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi lud od jego grzechów” (M 11, 20-21).

W tych słowach zawiera się moment centralny biblijnej prawdy o św. Józefie - moment, do którego przede wszystkim nawiązują Ojcowie Kościoła.

Ewangelista Mateusz wyjaśnia znaczenie tego momentu od strony Józefa. Trzeba jednak, równocześnie mieć przed oczyma odnośne teksty z Ewangelii Łukaszowej, ażeby pełniej zrozumieć kontekst. I tak, w związku ze słowami wersetu: „Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi z Józefem wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego”. (M 11, 18), brzemienność Maryi „za sprawą Ducha Świętego” znajduje szersze i jednoznaczne wyjaśnienie w Łukaszowym opisie zwiastowania narodzin Jezusa: „Posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja” (Łk l, 26-27). Słowa pozdrowienia anielskiego: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą” (Łk l, 28) wywołały wewnętrzne poruszenie Maryi, a zarazem pobudziły Ją do zastanowienia. Wówczas Zwiastun uspakaja Dziewicę i objawia Jej szczególne zamierzenie Boże w stosunku do Niej: „Nie bój się Maryjo znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna ,któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida” (Łk l, 30-32).

Ewangelista stwierdził uprzednio, iż w chwili zwiastowania Maryja była „poślubiona mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida”. Sprawa owych „zaślubin” wyjaśnia się pośrednio, gdy usłyszawszy to, co mówił Zwiastun o narodzeniu Syna, Maryja pyta: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” (Łk l, 34). Wówczas słyszy taką odpowiedź: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk l, 3 S). Maryja, chociaż była już „zaślubiona” Józefowi, pozostanie dziewicą, ponieważ Dziecię, które poczęło się w Niej od chwili zwiastowania, zostało poczęte za sprawą Ducha Świętego.

W tym punkcie zapis Łukaszowy spotyka się z M 11, 18, i tłumaczy to, co tam czytamy. Jeśli po zaślubinach z Józefem Maryja „znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego”, to fakt ten odpowiada całej treści zwiastowania, a w szczególności ostatnim słowom wypowiedzianym przez Maryję: „Niech mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1, 38). Odpowiadając na wyraźny zamiar Boga, Maryja z biegiem dni i tygodni ujawnia się wobec ludzi i wobec Józefa jako „brzemienna” Jako Ta, która ma urodzić, która nosi w sobie tajemnicę macierzyństwa.

9. W tych okolicznościach Mąż Jej, Józef, który był „człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie” (Mt 1, 19). Józef nie wiedział, jak ma się zachować wobec „cudownego” macierzyństwa Maryi. Szukał zapewne odpowiedzi na to dręczące go pytanie, ale nade wszystko szukał wyjścia z tej trudnej dla siebie sytuacji. Gdy więc „powziął tę myśl oto anioł Pański .ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie - synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi Twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1, 20-21).

Zachodzi bliska analogia pomiędzy tym „zwiastowaniem” w zapisie Mateuszowym a tamtym Łukaszowym. Zwiastun Boży wtajemnicza Józefa w sprawę macierzyństwa Maryi. Ta, która zgodnie z prawem była mu „poślubiona”, pozostając dziewicą, stała się w mocy Ducha Świętego - Matką. Gdy przyjdzie na świat Syn, którego Maryja nosi w swym łonie, winien otrzymać imię Jezus. Było to imię znane wśród Izraelitów, czasami nadawane synom w tym wypadku jednak chodzi o syna, który - zgodnie z Bożą Obietnicą - wypełni całe znaczenie tego imienia. Jezus - Jehosua znaczy „Bóg, który zbawia”.

Zwiastun zwraca się do Józefa jako do „męża Maryi”, do tego, który w swoim czasie ma nadać takie właśnie imię Synowi, który narodzi się z poślubionej Józefowi Dziewicy nazaretańskiej. Zwraca się więc do Józefa powierzając mu zadania ziemskiego Ojca w stosunku do syna Maryi.

„Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie” (Mt l, 24). Wziął Ją razem z całą tajemnicą Jej macierzyństwa, razem z Synem, który miał przyjść na - świat za sprawą Świętego. Okazał w ten sposób podobną jak Maryja, gotowość woli wobec tego, czego odeń żądał Bóg przez swego zwiastuna.

10. Kiedy Maryja, krótko po zwiastowaniu, udała się do domu Zachariasza, aby odwiedzić swą krewną Elżbietę, usłyszała przy powitaniu słowa, które Elżbieta wypowiedziała „napełniona Duchem Świętym” (por. Łk l, 41). Oprócz słów, które nawiązywały do pozdrowienia anielskiego przy zwiastowaniu, Elżbieta powiedziała: „Błogosławiona jesteś któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1, 45). Właśnie te słowa stały się myślą przewodnią Encykliki Redemptoris Mater, przez którą pragnąłem pogłębić nauczanie Soboru Watykańskiego II. Stwierdza on, iż „Błogosławiona Dziewica szła naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymała wiernie swe zjednoczenie z Synem aż do krzyża”, „przodując najdoskonalej” wszystkim, którzy przez wiarę pielgrzymują za Chrystusem.

U początku tego pielgrzymowania wiara Maryi spotyka się z wiarą Józefa. Jeśli po zwiastowaniu Elżbieta powiedziała o Niej: „błogosławiona, która uwierzyła” (por. Łk l, 45) - to w pewien sposób można by błogosławieństw o to odnieść: również do Józefa, ponieważ odpowiedział on twierdząco na słowo Boga przekazane mu w rozstrzygającym momencie. Józef wprawdzie nie odpowiedział na słowa zwiastowania słowami, tak jak Maryja, natomiast „uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański - wziął swoją Małżonkę do siebie” (Mt l, 24). To, co uczynił o najczystszym „posłuszeństwem wiary” (por. Rz l, 5; 16,26; 2 Kor 10,5-6).

Można powiedzieć, iż to co uczynił Józef zjednoczyło go w sposób szczególny z wiarą Maryi: przyjął on jako prawdę od Boga pochodzącą to co Ona naprzód przyjęła przy zwiastowaniu. Uczy Sobór: „Bogu objawiającemu, należy okazać „posłuszeństwo wiary”, przez które człowiek z wolnej woli powierza się Bogu, okazując pełną uległość rozumu i woli, wobec Boga objawiającego”. Powyższe słowa, które mówiąc najgłębszej istocie wiary, odnoszą się w całej pełni do Józefa z Nazaretu.

11. Stał się on szczególnym powiernikiem tajemnicy „od wieków ukrytej w Bogu” (por. Ef 3,9) - i to podobnie jak Maryja, w tym momencie przełomowym, który Apostoł nazywa „pełnią czasu”, gdy „zesłał Bóg Syna swego zrodzonego z niewiasty, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu”, by „mogli otrzymać przybrane synostwo” (por. Ga 4, 4-5). „Spodobało się Bogu - jak uczy Sobór - w swej dobroci i mądrości objawić siebie samego i ujawnić nam tajemnicę woli swojej (Ef l, 9), dzięki której przez Chrystusa, Słowo Wcielone - ludzie mają dostęp do Ojca w Duchu Świętymi i stają się uczestnikami Boskiej natury” (por. Ef 2, 18;)

Józef wraz z Maryją - jest pierwszym powiernikiem tej tajemnicy Boga żywego. Wraz z Maryją - a także ze względu na Maryję uczestniczy on w tym szczytowym etapie samoobjawiania się Boga w Chrystusie, uczestniczy od samego początku. Mając przed oczyma zapis obu ewangelistów: Mateusza i Łukasza, można tez powiedzieć, że Józef jest pierwszym, który uczestniczy w wierze Bogarodzicy. Uczestnicząc, wspiera swą Oblubienicę w wierze Bożego zwiastowania. Józef jest też pierwszym, którego Bóg postawił na drodze tego „pielgrzymowania przez wiarę” , w którym Maryja zwłaszcza od czasu Kalwarii i Pięćdziesiątnicy - będzie „najdoskonalej przodować”.

12. Droga własna Józefa - Jego pielgrzymowanie przez wiarę - zakończy się wcześniej; zanim Maryja stanie u stóp krzyża na Golgocie, a po odejściu Chrystusa od Ojca - znajdzie się w wieczerniku jerozolimskiej Pięćdziesiątnicy, w dniu objawienia się światu Kościoła narodzonego w mocy Ducha Prawdy. Jednakże droga wiary Józefa podąża w tym samym kierunku, pozostaje w całości określona tą samą tajemnicą, której Józef - wraz z Maryją- stał się pierwszym powiernikiem. Wcielenie i Odkupienie stanowią organiczną i nierozerwalną jedność, w której „plan objawienia urzeczywistnia się przez czyny i słowa wewnętrznie z sobą powiązane”. Właśnie ze względu na tę jedność, papież Jan XXIII, który żywił wielkie nabożeństwo do św. Józefa, polecił w rzymskim kanonie Mszy świętej - tej wiecznej Pamiątki Odkupienia - wspominać imię Józefa obok imienia Maryi przed Apostołami, Papieżami i Męczennikami.

12. Analogia sytuacji współczesnych małżeństw i rodzin. Trudna droga powołania domaga się właśnie wiary żywej i pełnej, czyli posłusznej woli Boga. Odpowiedź Maryi – „Niech mi się stanie według Twego słowa” i postawa Józefa, który zbudziwszy się ze snu uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański są przykładem dla współczesnych małżeństw chrześcijańskich, które też powołane są do tego, by kroczyć drogą wiary. Jan Paweł II wzywał tutaj w Kaliszu w sanktuarium św. Józefa: „Wsparci przykładem i opieką św. Józefa dawajcie zawsze świadectwo poświęcenia i wielkoduszności. Chrońcie i otaczajcie opieką życie każdego waszego dziecka, każdej ludzkiej osoby, zwłaszcza chorych, słabych i niepełnosprawnych. Dawajcie świadectwo miłości życia i dzielcie się hojnie tym świadectwem”.

Drodzy bracia i siostry, małżonkowie i rodzice, sakrament, który was łączy z sobą, jednoczy was w Chrystusie! Jednoczy was z Chrystusem! „Tajemnica to wielka!” (Ef 5,32). To Bóg „obdarzył was swoją miłością”. On do was przychodzi i jest obecny wśród was, mieszka w waszych duszach. Mieszka w waszych rodzinach! W waszych domach! O tym wiedział dobrze św. Józef. Nie wahał się zawierzyć Bogu siebie i swojej Rodziny. W mocy tego zawierzenia spełnił do końca misję, jaką powierzył Mu Bóg wobec Maryi i Jej Syna. Wsparci przykładem i opieką św. Józefa, dawajcie zawsze, świadectwo poświęcenia i wielkoduszności. Chrońcie i otaczajcie opieką życie każdego waszego dziecka, każdej ludzkiej osoby, zwłaszcza chorych, słabych i niepełnosprawnych. Dawajcie świadectwo miłości życia i dzielcie się hojne tym świadectwem

Ks. Biskup Bogdan Wojtuś


Idźcie do Józefa...

 Idźcie do Józefa...


 
 

 

 
 
 
-->